Nie jestem darmową opiekunką do wnuków. Jak stawiać granice dorosłym dzieciom bez poczucia winy?
Bycie babcią albo dziadkiem nie oznacza automatycznej zgody na codzienną opiekę nad wnukami, odbieranie ich ze szkoły, pilnowanie podczas ferii czy podporządkowanie własnego tygodnia planom dorosłych dzieci. Można kochać wnuki, chcieć spędzać z nimi czas i jednocześnie powiedzieć: „w środę nie mogę”, „nie chcę zajmować się dziećmi pięć dni w tygodniu” albo „potrzebuję znać termin wcześniej”.
Najlepiej ustalać takie granice spokojnie i konkretnie, zanim zmęczenie zamieni się w żal. Zamiast tłumaczyć się przez pół godziny albo wyliczać wszystko, co zrobiło się dla rodziny, warto powiedzieć, kiedy można pomóc, czego nie chce się brać na siebie i ile czasu potrzebuje się na własne sprawy.
Problem zaczyna się zwykle nie wtedy, gdy babcia lub dziadek od czasu do czasu zostają z wnukiem, lecz wtedy, gdy okazjonalna pomoc niepostrzeżenie staje się stałym obowiązkiem, którego nikt już nie uzgadnia.
Pomoc przy wnukach a stały obowiązek – gdzie przebiega granica?
W wielu rodzinach wszystko zaczyna się zupełnie naturalnie.
Rodzice wnuka mają ważne spotkanie. Babcia zostaje z dzieckiem na dwie godziny. Innym razem odbiera je z przedszkola. Później pomaga podczas choroby, ferii albo wakacji. Wszyscy są zadowoleni.
Z czasem może jednak pojawić się stały rytm:
- poniedziałek – odbiór z przedszkola,
- wtorek – opieka do wieczora,
- środa – zawiezienie na zajęcia,
- piątek – wnuki zostają do soboty,
- ferie – „przecież szkoła jest zamknięta”,
- wakacje – „może dzieci pobędą u was dwa tygodnie”.
W pewnym momencie babcia lub dziadek orientują się, że przestali być osobami, które pomagają, a stali się jednym z elementów rodzinnego grafiku.
Nie ma jednej liczby godzin, po której pomoc staje się nadmierna. Dla jednej osoby dwa popołudnia w tygodniu będą przyjemnością. Dla innej jedno długie popołudnie może być męczące. Znaczenie mają zdrowie, energia, własne obowiązki, praca, dojazdy, sytuacja partnera i zwyczajna potrzeba odpoczynku.
Najważniejsze pytanie brzmi:
Czy nadal sam lub sama decyduję, kiedy pomagam, czy raczej dowiaduję się, kiedy mam być dostępny?
Jeżeli coraz częściej występuje ta druga sytuacja, warto porozmawiać o zasadach.
Dlaczego tak trudno odmówić własnym dzieciom?
Odmowa obcej osobie jest zwykle prostsza niż odmowa własnemu synowi lub córce.
W głowie mogą pojawić się myśli:
- „Oni ciężko pracują”.
- „Młodym jest teraz trudno”.
- „Kto im pomoże, jeśli nie my?”
- „Przecież kiedyś moi rodzice pomagali mnie”.
- „Nie chcę, żeby pomyśleli, że nie kocham wnuków”.
- „Boje się, że przestaną przyjeżdżać”.
- „Jestem na emeryturze, więc właściwie co mam powiedzieć?”.
Każdy z tych argumentów może być częściowo prawdziwy. Dorosłe dzieci rzeczywiście mogą być zmęczone, mieć trudną pracę i potrzebować wsparcia.
Ale potrzeba pomocy po jednej stronie nie oznacza nieograniczonej dyspozycyjności po drugiej.
W zdrowej rodzinnej pomocy można powiedzieć zarówno „tak”, jak i „nie”. Jeżeli odmowa natychmiast prowadzi do pretensji, obrażania się albo przypominania, co „powinien robić dobry dziadek”, warto przyjrzeć się nie tylko samej opiece, lecz także sposobowi, w jaki rodzina rozmawia o swoich potrzebach.
Po czym poznać, że opieki nad wnukami jest już za dużo?
Nie trzeba czekać na wielką rodzinną awanturę. Przeciążenie zwykle pojawia się wcześniej i daje dość czytelne sygnały.
Warto się zatrzymać, jeśli:
- odwołujesz własne plany, bo „pewnie będą potrzebowali pomocy”,
- dorosłe dzieci częściej informują o terminie niż pytają, czy możesz,
- boisz się zaplanować wyjazd albo spotkanie ze znajomymi,
- po kilku godzinach opieki potrzebujesz całego dnia na odpoczynek,
- opieka koliduje z wizytami u lekarza, rehabilitacją, pracą lub innymi obowiązkami,
- zaczynasz odczuwać złość na wnuki, choć źródłem problemu jest tak naprawdę nadmiar obowiązków,
- partner ma pretensje, że wasze wspólne życie podporządkowane jest dzieciom,
- czujesz ulgę, gdy rodzice wnuków odwołują przyjazd,
- masz wrażenie, że nie wolno ci odmówić,
- pomagasz głównie dlatego, że boisz się konsekwencji odmowy.
Szczególnie ważne jest odróżnienie relacji z wnukami od organizacji opieki.
Można uwielbiać wspólne soboty, wycieczki, gotowanie czy czytanie książek, a jednocześnie nie chcieć codziennie odbierać wnuka ze szkoły.
Jedno nie przeczy drugiemu.
Jak powiedzieć dorosłym dzieciom „nie” bez rozpoczynania rodzinnej wojny?
Najskuteczniejsza odmowa jest zwykle krótka, konkretna i pozbawiona oskarżeń.
Zamiast:
„Całe życie wszystko dla was robiłam, a teraz jeszcze mam wychowywać wasze dzieci”.
lepiej powiedzieć:
„W środę nie mogę zostać z dziećmi. Mam już swoje plany”.
Albo:
„Mogę pomagać jeden dzień w tygodniu, ale nie chcę umawiać stałej opieki trzy razy w tygodniu”.
Jeżeli problem dotyczy krótkiego wyprzedzenia:
„Jeżeli mam zostać z dziećmi, potrzebuję wiedzieć o tym wcześniej. W nagłych sytuacjach spróbuję pomóc, ale nie zawsze będę dostępna”.
Takie zdania nie wymagają szczegółowego usprawiedliwiania się.
Osoba po sześćdziesiątce nie musi udowadniać, że jej zajęcie jest „wystarczająco ważne”. Spacer, basen, działka, spotkanie ze znajomą, książka, odpoczynek albo po prostu wolne popołudnie również są częścią własnego życia.
Jeżeli relacja z dorosłym dzieckiem już jest napięta, przydatny może być również poradnik jak rozmawiać, gdy dorosłe dziecko ogranicza kontakt z rodzicami. W obu sytuacjach ważne jest oddzielenie bliskości rodzinnej od presji i szantażu emocjonalnego.
Jak ustalić konkretne zasady opieki nad wnukami?
Ogólne zdanie „nie mogę tak często pomagać” łatwo różnie interpretować.
Znacznie skuteczniej działa konkret.
Ustal dni
Na przykład:
„Mogę odbierać Zosię we wtorki. Pozostałe dni chcę mieć wolne”.
Ustal godziny
Zamiast nieokreślonego „zostawcie dzieci na trochę”:
„Mogę zostać z nimi od 16:00 do 19:00”.
Ustal minimalne wyprzedzenie
Można przyjąć zasadę:
„W zwykłych sytuacjach pytajcie mnie dzień lub dwa wcześniej. Jeżeli naprawdę wydarzy się coś nagłego, dzwońcie od razu”.
Oddziel stałą pomoc od sytuacji awaryjnych
To ważne, ponieważ rodzinny kryzys jest czymś innym niż regularne planowanie pracy rodziców z założeniem, że dziadkowie zawsze będą dostępni.
Powiedz również, na co chętnie się zgadzasz
Granica nie musi oznaczać wyłącznie odmowy.
Można powiedzieć:
„Nie chcę codziennie odbierać dzieci ze szkoły, ale bardzo chętnie będę spędzać z nimi jedną sobotę w miesiącu”.
To często pomaga oddzielić dwa komunikaty:
„Nie chcę takiego zakresu obowiązków” od „nie chcę kontaktu z wnukami”.
Co zrobić, gdy telefon przychodzi godzinę wcześniej?
Jednym z najczęstszych źródeł napięcia są prośby w ostatniej chwili.
„Mamo, odbierzesz dzisiaj Kubę?”
„Tato, możecie zostać z dziećmi? Musimy wyjść”.
Jeżeli taka sytuacja zdarza się raz, można potraktować ją jak zwykłą rodzinną pomoc.
Jeżeli zdarza się regularnie, warto zmienić zasadę.
Nie trzeba od razu wszczynać dyskusji o całej historii rodziny. Wystarczy:
„Dzisiaj mogę, ale od następnego tygodnia potrzebuję wcześniejszego ustalania. Nie chcę rezygnować z własnych planów w ostatniej chwili”.
Jeżeli nie możesz:
„Dzisiaj nie dam rady. Mam już zaplanowany dzień”.
Kropka.
Długie usprawiedliwianie się często otwiera drogę do negocjowania każdego argumentu:
„Ale przecież możesz przełożyć fryzjera”.
„Przecież na działkę możesz pojechać jutro”.
„Spotkanie ze znajomą nie jest aż tak ważne”.
Dlatego własne plany nie muszą przechodzić rodzinnego głosowania.
Gdy pomoc zamieniła się w codzienną opiekę
Najtrudniej postawić granicę wtedy, gdy określony układ trwa już od miesięcy lub lat.
Rodzice zorganizowali pracę, zakładając, że babcia odbiera dzieci. Wnuki przyzwyczaiły się do określonego rytmu. Dziadkowie również zaczęli traktować go jak coś oczywistego.
Nie oznacza to jednak, że raz ustalonego sposobu życia nie można zmienić.
W takiej sytuacji warto unikać nagłego:
„Od jutra radźcie sobie sami”.
Jeżeli nie ma nagłej przyczyny, rozsądniej jest dać czas na reorganizację.
Można powiedzieć:
„Chcę zmienić nasz dotychczasowy układ. Od przyszłego miesiąca nie będę mogła zajmować się dziećmi trzy razy w tygodniu. Mogę zostać przy wtorkach, ale pozostałe dni musicie zorganizować inaczej”.
Taka rozmowa nadal może być trudna, ale zawiera trzy ważne elementy:
- jasną informację, że sytuacja się zmienia,
- konkretny termin,
- informację, jaka pomoc nadal jest możliwa.
Jak poradzić sobie z poczuciem winy po odmowie?
Poczucie winy nie zawsze oznacza, że zrobiło się coś złego.
Czasem oznacza po prostu, że pierwszy raz zrobiło się coś inaczej niż zwykle.
Jeżeli przez kilka lat na niemal każdą prośbę odpowiadało się „tak”, pierwsze „nie” może być nieprzyjemne nawet wtedy, gdy jest całkowicie rozsądne.
Pomaga zadanie sobie kilku pytań:
- Czy naprawdę odmawiam wszelkiej pomocy, czy tylko ograniczam jej zakres?
- Czy moja decyzja wynika ze złości, czy z realnej potrzeby odpoczynku i własnego czasu?
- Czy gdyby znajoma opowiedziała mi identyczną sytuację, uważałbym, że jest złą babcią?
- Czy dorosłe dziecko pyta mnie o pomoc, czy zakłada moją dostępność?
- Czy obecny układ nadal jest dobry również dla mnie?
Warto też pamiętać, że relacja z wnukiem nie jest mierzona liczbą godzin pełnienia opieki.
Dziecko może mieć bardzo bliską więź z dziadkami, których widzi raz w tygodniu lub kilka razy w miesiącu, jeżeli ten czas jest spokojny, uważny i naprawdę wspólny.
„Przecież jesteś na emeryturze” i inne argumenty, które bolą
Jedno z najbardziej drażniących zdań brzmi:
„Ale ty przecież masz czas”.
Emerytura oznacza brak etatu, a nie brak własnego życia.
Po sześćdziesiątce można pracować, podróżować, uprawiać ogród, pomagać komuś innemu, zajmować się domem, spotykać ze znajomymi, ćwiczyć, uczyć się, odpoczywać albo po prostu korzystać z czasu, którego przez wcześniejsze dziesięciolecia brakowało.
Inne zdania, które mogą pojawić się w rozmowie, to:
„Inni dziadkowie pomagają codziennie”
Można odpowiedzieć:
„Każda rodzina ustala to inaczej. Ja mówię, ile mogę zrobić w naszej sytuacji”.
„Twoi rodzice zajmowali się nami”
Można odpowiedzieć:
„Doceniam to, co robili. My musimy jednak ustalić rozwiązanie odpowiednie dla nas dzisiaj”.
„Czyli własne wnuki są dla ciebie problemem?”
Można odpowiedzieć:
„Nie. Bardzo chcę mieć z nimi kontakt. Rozmawiamy teraz o częstotliwości opieki, a nie o tym, czy je kocham”.
„Nie mamy nikogo innego”
To może być realny problem i warto go potraktować poważnie. Nie oznacza jednak, że jedynym rozwiązaniem musi być pełna dyspozycyjność dziadków.
Można wspólnie zastanowić się nad inną organizacją godzin pracy, świetlicą, opiekunką, pomocą drugiej części rodziny, wymianą opieki z innymi rodzicami albo kombinacją kilku rozwiązań.
Co zrobić, gdy babcia i dziadek mają inne zdanie?
Czasami konflikt przebiega nie między pokoleniami, lecz między samymi dziadkami.
Jedna osoba z radością zajęłaby się wnukami niemal codziennie. Druga chciałaby mieć spokojniejszy dom i więcej czasu tylko dla siebie.
Problem komplikuje się, gdy opieka formalnie ma być wykonywana przez jednego dziadka, ale w praktyce angażuje oboje.
Wnuki są w domu. Trzeba przygotować posiłek, zmienić plany, zrezygnować z wyjazdu, odwieźć dziecko albo dostosować cały dzień.
Dlatego przed deklaracją:
„Jasne, przywoźcie dzieci kiedy chcecie”
warto porozmawiać również z partnerem.
Dobrym rozwiązaniem może być ustalenie, że określone dni są przeznaczone dla wnuków, a pozostały czas pozostaje wspólnym czasem dziadków.
Jak stawiać granice i nie stracić bliskości z wnukami?
Najlepszym sposobem jest stworzenie relacji z wnukami, która nie opiera się wyłącznie na wykonywaniu obowiązków za ich rodziców.
Zamiast być tylko osobą od:
- odbierania ze szkoły,
- robienia obiadu,
- pilnowania wieczorem,
- wożenia na zajęcia,
można stworzyć własne zwyczaje.
Na przykład:
- wspólne śniadanie w jedną sobotę miesiąca,
- wyjście na rower,
- pieczenie ciasta,
- wspólne majsterkowanie,
- praca w ogrodzie,
- kino,
- wycieczka,
- planszówki,
- regularny telefon ze starszym wnukiem.
Jeżeli masz działkę albo zastanawiasz się nad takim sposobem spędzania czasu, warto zajrzeć także do poradnika o działce ROD po 60. roku życia. Dla części rodzin działka staje się naturalnym miejscem spotkań kilku pokoleń, ale również tutaj dobrze ustalić, czy ma być przede wszystkim przyjemnością, czy kolejnym obowiązkiem.
Dziecko potrzebuje relacji z babcią i dziadkiem, a nie dodatkowej zmiany roboczej wykonywanej przez nich z coraz większym zmęczeniem.
Własne życie po 60. nie jest egoizmem
Wiele osób przez kilkadziesiąt lat podporządkowywało czas pracy, wychowaniu dzieci, spłacaniu kredytu, utrzymaniu domu i codziennym obowiązkom.
Gdy dzieci są dorosłe, naturalne jest, że pojawia się więcej miejsca na własne zainteresowania.
To może być:
- sport,
- ogród,
- podróże,
- spotkania ze znajomymi,
- uniwersytet trzeciego wieku,
- wolontariat,
- opieka nad własnymi rodzicami,
- praca zawodowa,
- hobby,
- zwykły odpoczynek.
Osoby, które po przejściu na emeryturę chcą poszerzyć krąg znajomych i znaleźć regularne zajęcie poza rodziną, mogą przeczytać również o wolontariacie po 60. roku życia.
Posiadanie własnych planów może paradoksalnie ułatwiać zdrową relację rodzinną. Jeżeli całe poczucie potrzebności zależy od dorosłych dzieci i wnuków, znacznie trudniej spokojnie rozmawiać o granicach.
Własny plan tygodnia przypomina, że bycie rodzicem i dziadkiem jest ważną częścią życia, ale nie musi być jego jedyną treścią.
Co zrobić, gdy dorosłe dziecko obraża się po odmowie?
Nawet spokojnie postawiona granica może spotkać się ze złością.
Zwłaszcza jeżeli dotychczasowy układ był bardzo wygodny dla drugiej strony.
Dorosłe dziecko może powiedzieć:
- „No dobrze, już nigdy cię o nic nie poproszę”.
- „Widzę, na kogo można liczyć”.
- „Zapamiętam to sobie”.
- „Nie interesują cię własne wnuki”.
W takim momencie łatwo wycofać się z własnej decyzji tylko po to, aby szybko zakończyć konflikt.
Lepiej wrócić do konkretu:
„Nie powiedziałam, że nie chcę pomagać. Powiedziałam, że nie mogę zajmować się dziećmi trzy popołudnia w tygodniu”.
Albo:
„Rozumiem, że to komplikuje wasze plany. Mogę pomóc w piątek, ale dzisiaj nie jestem dostępny”.
Nie trzeba odpowiadać na każdą zaczepkę.
Jeżeli rozmowa zamienia się w serię oskarżeń, można ją zakończyć:
„Nie chcę się kłócić. Wróćmy do tego, kiedy oboje będziemy spokojniejsi”.
Jeżeli w rodzinie problemem staje się nie tylko opieka nad wnukami, lecz również coraz trudniejszy kontakt z dorosłym synem lub córką, warto oddzielić te dwie sprawy. Pomocny może być tekst o tym, jak rozmawiać z dorosłym dzieckiem bez nacisku i poczucia winy.
Kiedy warto zrobić wyjątek?
Granice nie muszą być regulaminem, którego nie wolno zmienić.
Rodzina jest rodziną również dlatego, że w wyjątkowych chwilach ludzie sobie pomagają.
Inaczej można potraktować:
- nagły pobyt rodzica w szpitalu,
- poważną awarię,
- niespodziewaną sytuację w pracy,
- chorobę,
- ważne wydarzenie, którego nie dało się przewidzieć,
a inaczej trzecią w danym tygodniu prośbę:
„Może weźmiecie dzieci, bo chcemy sobie spokojnie pojechać na zakupy?”.
Wyjątek pozostaje wyjątkiem tylko wtedy, gdy nie staje się nową zasadą.
Można więc powiedzieć:
„Jasne, dzisiaj wam pomogę, bo sytuacja jest wyjątkowa. Na co dzień pozostajemy jednak przy naszej wcześniejszej umowie”.
Prosty plan rozmowy o opiece nad wnukami
Jeżeli temat narastał przez dłuższy czas, warto przygotować rozmowę zamiast zaczynać ją w chwili kolejnej nagłej prośby.
- Zacznij od tego, co jest dobre. Powiedz, że kontakt z wnukami jest dla ciebie ważny.
- Nazwij problem konkretnie. Nie „wykorzystujecie mnie”, lecz „opieka trzy lub cztery razy w tygodniu jest dla mnie zbyt obciążająca”.
- Powiedz, co chcesz zmienić. Na przykład jeden stały dzień zamiast trzech.
- Ustal termin. Jeżeli obecny system działa od dawna, daj dorosłym dzieciom rozsądny czas na inne rozwiązanie.
- Określ zasady nagłych sytuacji. Powiedz, że wtedy można zadzwonić, ale pomoc nadal zależy od twojej możliwości.
- Nie negocjuj własnego zdrowia i odpoczynku. Nie musisz doprowadzić się do całkowitego wyczerpania, żeby mieć prawo powiedzieć „za dużo”.
- Oddziel opiekę od kontaktu. Zaproponuj sposób spędzania czasu z wnukami, który sprawia przyjemność również tobie.
Przykład całej rozmowy
„Bardzo lubię spędzać czas z dziećmi i chcę nadal być blisko nich. Jednocześnie trzy popołudnia opieki w tygodniu są dla mnie już zbyt obciążające. Od przyszłego miesiąca mogę regularnie pomagać we wtorki. Jeżeli wydarzy się coś naprawdę nagłego, zawsze możecie zadzwonić i zobaczymy, czy dam radę. Pozostałe dni chcę zostawić na swoje sprawy. Chciałabym też nadal umawiać się z wnukami na nasze wspólne soboty”.
Taki komunikat nie gwarantuje, że druga osoba będzie zachwycona.
Ale jest jasny, nie obraża nikogo i nie pozostawia wątpliwości, co się zmienia.
Najczęstsze pytania o opiekę nad wnukami i granice dziadków
Czy babcia powinna codziennie zajmować się wnukami?
Nie istnieje jeden model dobry dla wszystkich rodzin. Jeżeli babcia chce i może pomagać codziennie, taki układ może odpowiadać wszystkim. Problem pojawia się wtedy, gdy codzienna opieka jest oczekiwana mimo zmęczenia, innych planów albo wyraźnej niechęci osoby, która ją wykonuje.
Czy można odmówić opieki nad wnukiem?
Tak. Można powiedzieć, że w danym dniu nie jest się dostępnym albo że obecny zakres pomocy jest zbyt duży. Dobrze mówić o swoich możliwościach konkretnie i, jeśli to możliwe, ustalić wcześniej zasady regularnej pomocy.
Jak odmówić córce lub synowi opieki nad wnukiem?
Najprościej powiedzieć: „Dzisiaj nie mogę” albo „Mogę pomagać raz w tygodniu, ale nie trzy razy”. Nie trzeba tworzyć długiego usprawiedliwienia. Jeżeli chcesz nadal pomagać w określonym zakresie, powiedz od razu, co jest dla ciebie możliwe.
Czy odmowa opieki oznacza, że jestem złą babcią albo złym dziadkiem?
Nie. Relacja z wnukiem nie sprowadza się do liczby godzin opieki. Można być bliskim, zaangażowanym dziadkiem i jednocześnie nie pełnić roli codziennej opiekunki, kierowcy czy osoby dyżurującej zawsze wtedy, gdy rodzice tego potrzebują.
Co zrobić, gdy dzieci zakładają, że skoro jestem na emeryturze, zawsze mam czas?
Warto powiedzieć wprost, że emerytura nie oznacza stałej dyspozycyjności. Można ustalić konkretne dni, w których pomoc jest możliwa, i pozostawić resztę tygodnia na własne plany.
Co zrobić, gdy syn lub córka obraża się po odmowie?
Nie odpowiadaj kolejnymi oskarżeniami. Powtórz spokojnie, czego dotyczy granica. „Nie odmawiam kontaktu z wnukami. Mówię tylko, że nie mogę zajmować się nimi trzy razy w tygodniu”. Jeżeli rozmowa staje się agresywna, warto zakończyć ją i wrócić do sprawy później.
Czy dziadkowie powinni pomagać podczas wakacji i ferii?
Mogą, jeśli chcą i mają takie możliwości. Najlepiej wcześniej ustalić długość pobytu wnuków i konkretne terminy, zamiast zakładać, że całe ferie lub wakacje automatycznie należą do dziadków.
Jak często dziadkowie powinni widywać wnuki?
Nie ma jednej właściwej częstotliwości. Rodziny różnią się odległością, pracą, zdrowiem i stylem życia. Ważniejsze od konkretnej liczby spotkań jest to, aby sposób kontaktu był możliwy do zaakceptowania przez obie strony i dawał przestrzeń na budowanie prawdziwej relacji.
Czy mogę zmienić wcześniejsze ustalenia, jeśli opieka zaczęła mnie męczyć?
Tak. To, że przez ostatni rok określony układ działał, nie oznacza, że musi obowiązywać zawsze. Jeżeli sytuacja nie jest nagła, dobrze uprzedzić o zmianie wcześniej, aby rodzice wnuków mieli czas zorganizować inną opiekę.
Co zrobić, jeśli boję się, że po odmowie dzieci ograniczą mi kontakt z wnukami?
Nie warto podejmować wszystkich decyzji wyłącznie pod wpływem takiej obawy. Najpierw spróbuj spokojnie oddzielić dwa tematy: zakres pomocy przy dzieciach i relację dziadków z wnukami. Jeżeli ograniczanie kontaktu staje się sposobem wymuszania określonych zachowań, sytuacja wymaga znacznie szerszej rozmowy rodzinnej.
Babcia i dziadek mają pomagać z wyboru, a nie ze strachu przed odmową
Wiele rodzin świetnie funkcjonuje dzięki pomocy dziadków. Dzieci mają z nimi bliską więź, rodzice otrzymują potrzebne wsparcie, a sami dziadkowie cieszą się wspólnie spędzanym czasem.
Taki układ działa najlepiej wtedy, gdy opiera się na uzgodnieniach, a nie na założeniu, że osoba po sześćdziesiątce jest zawsze dostępna.
Można więc powiedzieć:
„Tak, chętnie pomogę we wtorek”.
Można powiedzieć:
„Dzisiaj nie mogę”.
I można powiedzieć:
„Chcę nadal spędzać czas z wnukami, ale nie chcę być ich stałą opiekunką”.
Te trzy zdania mogą istnieć obok siebie.
Granica nie musi oznaczać odsuwania rodziny. Czasem jest właśnie tym, co pozwala zachować dobrą relację, zanim wieloletnie zmęczenie zamieni pomoc w pretensje.


Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz dodać pierwszy komentarz pod artykułem.